Gdzie ci mężczyźni?
-
GL Forever
- Posty: 1815
- Rejestracja: 2007-01-16, 15:27
- Lokalizacja: Polska
Nie taki jak jego żona... No, nie aż taki na pewno...
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10505
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Cosmo, dobre!
Tak naprawdę ciężko mi wskazać męskiego faceta. Zaznaczam, że każdy z nas może mieć inny typ męskości. Ja skłaniam się do modelu przedstawionego przez Boldfankę. Nie ma ideałów. Jeśli miałbym tutaj kogoś wskazać, to oczywiście Saul, co prawda była to epizodyczna postać, ale zawsze bardzo mądrze on podchodził do rzeczywistości i miał dobry wpływ na Sally i jej rodzinę.
Można wskazać też Adama, który najbardziej cenił rodzinę. I potrafił się dla niej poświęcić, wtedy kiedy wszystkim zagrażało niebezpieczeństwo.
Inni faceci to (tu już nie charakteryzuję) to Dylan, brat bliźniak Rush'a (nie pamiętam teraz jego imienia), i okazjonalnie każdy z bohaterów serialu. Z pewnymi wyjątkami. Bo niektóre postacie zrobiłyby wiele by walczyć o swoje, na przykład Thorne, kiedy walczył o Brooke, czy Ridge, który chronił Rick'a przed konsekwencjami, po postrzeleniu Grant'a.
Tak naprawdę ciężko mi wskazać męskiego faceta. Zaznaczam, że każdy z nas może mieć inny typ męskości. Ja skłaniam się do modelu przedstawionego przez Boldfankę. Nie ma ideałów. Jeśli miałbym tutaj kogoś wskazać, to oczywiście Saul, co prawda była to epizodyczna postać, ale zawsze bardzo mądrze on podchodził do rzeczywistości i miał dobry wpływ na Sally i jej rodzinę.
Można wskazać też Adama, który najbardziej cenił rodzinę. I potrafił się dla niej poświęcić, wtedy kiedy wszystkim zagrażało niebezpieczeństwo.
Inni faceci to (tu już nie charakteryzuję) to Dylan, brat bliźniak Rush'a (nie pamiętam teraz jego imienia), i okazjonalnie każdy z bohaterów serialu. Z pewnymi wyjątkami. Bo niektóre postacie zrobiłyby wiele by walczyć o swoje, na przykład Thorne, kiedy walczył o Brooke, czy Ridge, który chronił Rick'a przed konsekwencjami, po postrzeleniu Grant'a.
- PetroPython
- Posty: 1811
- Rejestracja: 2007-03-08, 14:49
- Lokalizacja: Częstochowa
- Wiek: 35
Z tego, co pamiętam, to chyba raczej Grant chronił Ricka i wmawiał wszystkim, że został postrzelony przez Ridge'a właśnieDawidek pisze:Bo niektóre postacie zrobiłyby wiele by walczyć o swoje, na przykład Thorne, kiedy walczył o Brooke, czy Ridge, który chronił Rick'a przed konsekwencjami, po postrzeleniu Grant'a.
Ale ze strony Granta nie było to żadne poswięcenie, bo on tylko zyskiwał na zamknięciu Ridge'a. Potem, gdy detektyw wynajęty przez Ridge'a zebrał dowody obciązające samego Chambersa, ten wyznał Forresterowi prawdę, i Ridge postanowił iść siedzieć, by chronić Ricka.
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
A ja bym powiedział, że prawdziwym mężczyzną tego serialu był Pierce Peterson.
Mądry, inteligentny, kulaturalny, wykształcony, osiągnął sukces, męski a przy tym romantyczny.
Mądry, inteligentny, kulaturalny, wykształcony, osiągnął sukces, męski a przy tym romantyczny.
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".
- Adex-fan Brooke
- Posty: 18372
- Rejestracja: 2005-08-24, 15:51
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Wiek: 42
Faktycznie!B@r pisze:A ja bym powiedział, że prawdziwym mężczyzną tego serialu był Pierce Peterson.![]()
Mądry, inteligentny, kulaturalny, wykształcony, osiągnął sukces, męski a przy tym romantyczny.
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
Co to znaczy "prawdziwy mężczyzna"? Jeżeli typowy męski samiec to Deacon
. Jeżeli mężczyzna moralny,o ideałach,odważny etc. czyli kwintesencja męskości to Thorne nr 2 i Adam.
Uzasadnienie. Wielość kochanek Deacon'a...
Stałość uczuciowa Thorne'a-moralny,o ideałach-troska o partnerkę-Macy,co za tym idzie także odwaga.
Adam-dowiódł swej męskości i przede wszystkim uczucia dla Sally odchodząc od niej,dla jej dobra. Mężczyzna nie działający na 'półgębka',jak go określiła Spectra,stanowczy,stabilny,wiedzący,czego chce etc.
[ Dodano: 2007-04-29, 01:37 ]
Doczytałem temat. Wiem,co miała Boldfanka na myśli. To : Adam, Thorne nr 2
Uzasadnienie. Wielość kochanek Deacon'a...
Stałość uczuciowa Thorne'a-moralny,o ideałach-troska o partnerkę-Macy,co za tym idzie także odwaga.
Adam-dowiódł swej męskości i przede wszystkim uczucia dla Sally odchodząc od niej,dla jej dobra. Mężczyzna nie działający na 'półgębka',jak go określiła Spectra,stanowczy,stabilny,wiedzący,czego chce etc.
[ Dodano: 2007-04-29, 01:37 ]
Doczytałem temat. Wiem,co miała Boldfanka na myśli. To : Adam, Thorne nr 2
If you can't beat them, join them...
Fajnie, że piszecie.
Zgodziłabym się, że b.męskim typem był Bill Spencer, ale b.niemoralnym człowiekiem.
Jeśli chodzi o krytykę Deacona, że miał dużo kochanek to wg mnie nie jest to cecha obniżająca męskośc
Rzeczywiście Pierce zasługuje na wciągnięcie go na listę mężczyzn. Był jednak odrobinę jak na mój gust za miękki, wręcz ciotowaty. Ale gentelman pełnej klasy, to fakt i wycofał się po męsku.
Prawdziwym mężczyzną był rzeczywiście Thorne nr 2 i miał dużą klasę, mimo paru błędów, bo te błędy też popełniał z klasą.
Thorne nr3 (obecny) to beznadziejny facet. Męski ma tylko tors
Szogunko, Omar to mężczyzna zdecydowanie dążący do celu. Pisałam, ze męskość nie musi być jednoznaczna z moralnością.
Męskość to mieć jaja i nie dać się sprowadzić do roli marionetki w rękach sprytnej baby lub w innych okolicznościach (np przez szefa).
Dla mnie mężczyzna to ktoś w rodzaju dawnych bohaterów westernów silny, odważny, stanowczy, ale jednocześnie umiejący kochać i odrobinę romantyczny. No i mądry, mądry, mądry i jeszcze raz mądry.
Mimo, ze jestem bardzo wyemancypowana to jednak wolę mężczyzn chociaż odrobinę mądrzejszych ode mnie i niezbyt gadatliwych.
Czekam dalej może jeszcze kogoś przypomnicie i poprawicie mi nastrój
Zgodziłabym się, że b.męskim typem był Bill Spencer, ale b.niemoralnym człowiekiem.
Jeśli chodzi o krytykę Deacona, że miał dużo kochanek to wg mnie nie jest to cecha obniżająca męskośc
Rzeczywiście Pierce zasługuje na wciągnięcie go na listę mężczyzn. Był jednak odrobinę jak na mój gust za miękki, wręcz ciotowaty. Ale gentelman pełnej klasy, to fakt i wycofał się po męsku.
Prawdziwym mężczyzną był rzeczywiście Thorne nr 2 i miał dużą klasę, mimo paru błędów, bo te błędy też popełniał z klasą.
Thorne nr3 (obecny) to beznadziejny facet. Męski ma tylko tors
Szogunko, Omar to mężczyzna zdecydowanie dążący do celu. Pisałam, ze męskość nie musi być jednoznaczna z moralnością.
Męskość to mieć jaja i nie dać się sprowadzić do roli marionetki w rękach sprytnej baby lub w innych okolicznościach (np przez szefa).
Dla mnie mężczyzna to ktoś w rodzaju dawnych bohaterów westernów silny, odważny, stanowczy, ale jednocześnie umiejący kochać i odrobinę romantyczny. No i mądry, mądry, mądry i jeszcze raz mądry.
Mimo, ze jestem bardzo wyemancypowana to jednak wolę mężczyzn chociaż odrobinę mądrzejszych ode mnie i niezbyt gadatliwych.
Czekam dalej może jeszcze kogoś przypomnicie i poprawicie mi nastrój





