Dzisiaj były świetne odcinki, szczególnie sceny w kościele, bo w zasadzie nic więcej ciekawego się nie działo (był tylko wątek Brooke-Thorne-Kim).
Świetni byli dzisiaj Deacon, Rick, Królowa i częściowo Sally, natomiast tragicznie zachowywał się CJ (jak zwykle zresztą) - niemal jak dziecko, które straciło ulubioną zabawkę oraz Amber, która pokazała, że zależy jej tylko na dziecku, a nie na ślubie. Zresztą nawet później dość spokojnie rozmawiała z Rickiem, moim zdaniem ona woli być z nim i z dzieckiem niż z CJem. Deacon niepotrzebnie tylko zdenerwował dziś Królową, mówiąc o jej kolczykach

Po takich odcinkach już nie mogę się doczekać kolejnych perypetii z Deaconem, Rickiem, CJ, Amber i innymi zaangażowanymi w tę sprawę.
Dzisiaj trochę obronię Brooke, bo zaloty Kim do Thorna były wręcz żałosne. Brooke miała prawo nagadać Kim i miała rację. Dobrze przeprowadziła też rozmowę z Thornem nie dając się mu sprowokować. Jednak niestety trzeba też przyznać, że Logan ośmieszyła się jednocześnie nazywając Kim ladacznicą, skoro sama nią była (jest), co zresztą Kim jej doskonale przypomniała.
"Moda na sukces" - serial, który nigdy nie będzie miał swojego końca.