Zgadzam sięLoLex pisze:Na początku było mi żal Thorne'a - do czasu, gdy powiedział "oni mieli rację". Po prostu nie wierzę. Czy on naprawdę ma tak bardzo ograniczony sposób myślenia, że nie potrafi wyciągnąć wniosków?! Czy on w ogóle rozumie co się działo wokół niego?! Thorne wypił celowo alkohol i ceremonialnie spalił zdjęcia. Zapewne myślał, że przyniesie mu to ulgę, ale tak naprawdę wyszło na jaw ile gniewu nosił w sobie przez ostatni czas. Żal mi go, bo wpadł w sidła swojej rodziny i tak naprawdę jest ofiarą propagandy Cesarzowej. Jedyne nad czym miałby teraz płakać, to nad swoim zachowaniem i mizianiem się z Kimberly.
Cesarzowa nie miała nic do powiedzenia w konfrontacji z Brooke. Udawała zaskoczenie, ale kiepsko jej to wyszło. Dobrze, że Brooke postanowiła wywrzeć na 'świętej trójcy' presję, by poczuli się winni i mieli wyrzuty sumienia, ale mimo wszystko za dobrze o nich myśli, bo oni nie mają sumienia i nie wiedzą, co to jest wstyd i odpowiedzialność za to, co robią. Po trupach dążyć do celu - taka jest zasada Forresterów. Niestety Bridget i Rick też mają te cechy po Eryku.
Brooke powinna wyjechać na drugi koniec świata,otworzyć własną firmę,znaleźć sobie faceta,który będzie jej wart i żyć dłuuugo i szczęśliwie.A reszte wysłać na przymusowe leczenie w zakładzie....





