Od dawna nie było takich świetnych odcinków.
Chwała Bogu, pojawiła się nowa Phoebe, czyżby nadzieja na koniec bliźniaczek Hoover?

Dziwne tylko, że nie pojawiła się Steffy. Aktorka jest bardzo ładna, podobna do Thomasa. Alexandria ostatnio pojawiła się chyba na święta i z dwulatki w pół roku urosła o dwa lata, czyli w sumie dzięki wujkowi SORASowi ma cztery.
Dziwne, że wcześniej nikt się nie przejmował Taylor, a nagle wszyscy gadają tylko o tym, że trzeba jej pomóc.

Szkoda, że nie zanosi się na reaktywację Tridge'a, chociaż Darla i Phoebe by tego chciały. Chociaż, gdyby Stephanie pomogła...
Koniec drugiego odcinka - świetny. Mam nadzieję, że szykują się fajne sceny i że ten "rybak" nie pojawił się tylko po to, by pomóc zmienić oponę w samochodzie.
