Posty: 2113
Rejestracja: 2006-03-23, 22:30
Lokalizacja: daleko

Post autor: Tęczowy »

Widzieliście "Wyspę tajemnic"? Gorąco polecam. I mam pytanie do tych, co widzieli. Jak rozumiecie zakończenie? Spotkałem się z wieloma opiniami. Jedni twierdzą, że Teddy naprawdę był wariatem, inni, że doktorek zrobił z niego czubka, a Teddy w końcu się podporządkował.
Ja sam nie wiem, co myśleć.

Z filmów, jakie ostatnio widziałem bardzo polecam "Donnie Darko" i "Stay". Stare, ale za to jakie... :wink:
Posty: 4699
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Goku »

Widziałem "Wyspę Tajemnic", pisałem o tym dwie strony wcześniej w tym temacie ;).

Moim zdaniem główny bohater naprawdę był wariatem, co do tego nie mam wątpliwości. Po obejrzeniu filmu bardziej zastanawiała mnie ostatnia scena. Interpretuję ją tak, że on w końcu wyzdrowiał, ale wolał udawać wariata i iść na tą lobotomię. W końcu powiedział, że lepiej "umrzeć jako dobry człowiek niż żyć jako potwór" czy coś takiego.
Posty: 1289
Rejestracja: 2007-06-06, 17:59
Lokalizacja: Bełchatów

Post autor: Beja »

Ja też oglądałam Wyspę Tajemnic.
A zakończenie interpretuję tak, jak jest w książce ("Wyspa skazańców" Dennisa Lehane'a, polecam) - czyli że Teddy był wariatem - pacjentem tego szpitala przez cały czas, tak jak to mu powiedzieli pod koniec filmu.
Posty: 1358
Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
Lokalizacja: Działdowo

Post autor: kimberly1990 »

Goku pisze:Moim zdaniem główny bohater naprawdę był wariatem, co do tego nie mam wątpliwości.
Też tak uważam - był wariatem.
Goku pisze:Po obejrzeniu filmu bardziej zastanawiała mnie ostatnia scena. Interpretuję ją tak, że on w końcu wyzdrowiał, ale wolał udawać wariata i iść na tą lobotomię. W końcu powiedział, że lepiej "umrzeć jako dobry człowiek niż żyć jako potwór" czy coś takiego.
Myślę podobnie. Teddy wyzdrowiał, ale wolał udawać warata, bo z jego prawdziwym życiem wiązało się zbyt wiele wspomnień, które wzbudzały w nim zapewne wyrzuty sumienia (stąd też określenie "potwór"). Wolał więc nadal żyć wyimaginowanym życiem i "umrzeć jak dobry człowiek" :wink:

Ogólnie to jest to jeden z lepszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałam i nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy wyszłam z kina. Pierwsze wrażenie było dla mnie tak piorunujące, że czułam się w pewnym momencie jakbym sama wyszła z wariatkowa :lol: I pytanie mojej mamy: "A Tobie co, że masz taką minę?" ::cojest:: :lol:
Posty: 2113
Rejestracja: 2006-03-23, 22:30
Lokalizacja: daleko

Post autor: Tęczowy »

kimberly1990 pisze:No i byłam na "Remember Me" :wink:
Film jest po prostu ładny (fajny to niezbyt dobre określenie dla dramatu) :wink: Ale jeśli ktoś oczekuje wartkiej akcji i jakiejś super skomplikowanej fabuły to tu ego nie znajdzie ::jezyk:: Film jest po prostu o życiu (no i oczywiście o miłości - nie tylko tej między kobietą a mężczyzną, ale także np. o miłości rodzicielskiej) :wink:
Jedyne co w tym filmie może zaskoczyć to na pewno zakończenie i (moim zdaniem) gra aktorska, bo po obejrzeniu tego filmu stwierdzam, że to nie prawda (jak coniektórzy sądzą), że Robert Pattinson jest aktorem jednej roli i na zawsze należy mu przyczepić łatkę "Edward ze Zmierzchu" :nie: Ani przez sekundę w "Remember Me" nie zobaczyłam na ekranie Edwarda Cullena, lecz zupełnie innego bohatera! Robert naprawdę fajnie wypadł :wink: Emilie de Ravin nie była wcale gorsza :wink: Ogólnie stworzyli bardzo fajny duet ::ok:: :D
Zgadzam się w zupełności. Jeśli chodzi o mnie, film zrobił na mnie duże wrażenie. Dwójka pierwszoplanowych aktorów znakomita. Pattinson mnie wreszcie do siebie przekonał, a w Emilie de Ravin się wręcz zakochałem. Gorąco polecam fanom dramatów, które po obejrzeniu dają do myślenia :)
Posty: 1358
Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
Lokalizacja: Działdowo

Post autor: kimberly1990 »

Co do Roberta Pattinsona to dodam coś jeszcze:

oglądałam kolejny film, w którym zagrał główną rolę - [shadow=red]"Little Ashes"[/shadow] (o życiu i karierze Salvadora Dali) ::krzyw:: I naprawdę świetnie wypadł! Zacznijmy od tego, że film jest bardzo dobry ::ok:: Nie jest to co prawda jakaś super komercyjna, wysokobudżetowa produkcja i pewnie nawet większość ludzi o nim nie słyszała, ale z reguły takie filmy są właśnie najlepsze :wink: Robert jako Salvador Dali = dla mnie rewelacja :: bow ::
On naprawdę ma dobry warsztat i mam nadzieję, że w końcu zostanie docenony za jakąś inną rolę (poza rolą Edwarda) :wink:
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

Przenoszę tutaj dyskusję z "Tańca z gwiazdami".

Pytałeś mucha o "dobre produkcje". Niestety mniej więcej od 10 lat polskie kino zeszło na psy mówiąc brzydko. Można powiedzieć, że ideał sięgnął bruku :wink: Poziom kręconych i ogólnie dostępnych filmów jest tak niesamowicie niski, że niższy chyba być nie może. Jeszcze przez całe lata 90. wartość i tematyka powstających filmów była o wiele lepsza.
Również tak jak Ty bardzo interesuję się kinematografia. Zagraniczną komerycjną i niekomercyjną, a polską - z powodów podanych wyżej- głównie niekomercyjną. Nie znam Twojego gustu, ani upodobań więc cieżko mi polecić filmy które by Cię usatysfakcjonowały. Na pewno polecić Ci mogę serwisy i portale internetowe dotyczące kina offowego, których jest naprawdę wiele,a na których, jestem pewna, znajdziesz tytuły dla siebie.
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Posty: 2113
Rejestracja: 2006-03-23, 22:30
Lokalizacja: daleko

Post autor: Tęczowy »

Tiril pisze: Pytałeś mucha o "dobre produkcje". Niestety mniej więcej od 10 lat polskie kino zeszło na psy mówiąc brzydko. Można powiedzieć, że ideał sięgnął bruku :wink: Poziom kręconych i ogólnie dostępnych filmów jest tak niesamowicie niski, że niższy chyba być nie może. Jeszcze przez całe lata 90. wartość i tematyka powstających filmów była o wiele lepsza.
Zgadzam się z Tobą w zupełności. Niestety, nie powstają już takie filmy jak dawniej. A jeśli już pojawi się jakiś ciekawy pomysł, to natychmiast zostaje spaprany.
Ostatnio często wracam do kultowych w moim mniemaniu:
- Skazani na Shawshank,
- Forrest Gump,
- Zielona Mila,
- Przerwana lekcja muzyki,
- Pianista.

Aczkolwiek ja uwielbiam filmy, które po zakończeniu seansu nie pozwalają mi usnąć, zwłaszcza psychologiczne, jak np. Donnie Darko, Stay, Lot nad kukułczym gniazdem.

Z "nowości" polecam przyjemną komedyjkę z niesamowitą jak zwykle Meryl Streep "It's complicated". Rozkoszuję się jej grą aktorską. Fantastyczna jest też w "Wątpliwości". Gorąco polecam.

Z filmów niekomercyjnych warto polecić: "Nad jaziorem Tahoe", "Adam" z niezastąpioną ścieżką dżwiękową, "Tulpan", "Lwica".

Tiril, mi chodziło o to, żebyś właśnie podała konkretne tytuły Twoich ulubionych filmów :)
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

Nie, nie, nie. Nie uznaję zwrotu "ulubiony film" ani "ulubiona książka". Są filmy które zrobiły na mnie wrażenie.
Co do konkretnych filmów z kina offowego to ciężko lecieć tytułami, ponieważ jest ich kręcona cała masa, bardzo różnorodnych i z reguły są one faktycznie wartościowe. Dlatego właśnie poleciłam ci specjalistyczne witryny. Z polskiego kina nie-offowego np teraz czekam na "Matkę Teresę od kotów", niestety jeszcze nie oglądałam. Już sam tytuł jest intrygujący (parafraza świetnej skądinąd "Matki Joanny od Aniołów" z 1961 roku), a sama treść również wydaje się interesujaca.

Bardzo rzadko oglądam filmy po kilka razy (wyjątkiem są filmy z moją wielką miłością, Jackiem Nicholsonem dla którego właśnie do nich wracam).

Pisałeś, że lubisz filmy które nie pozwalają Ci usnąć. Zaliczyłabym do takich Skazanych na Shawshank, których wspomniałeś. Studium różnorakich zachowań więźniów w zakładzie o zaostrzonym rygorze, skazanych na dożywocia, ich ewolucje psychiczne i konsekwencje tego jak najbardziej są tematem mogącym spędzić sen z powiek. Dobrym przykładem jest tam postać 70letniego mężczyzny, wypuszczonego na wolność po 50 latach odsiadki i jego rozpaczliwa desperacja by tam zostać/powrócić.

Zielona Mila jest niesamowitą, magiczną opowieścią o równoległym świecie do tego rzeczywistego. Dla nas ma dodatkowy atut - przenosi nas w świat rzeczy tak okropnej jak rasizm w stosunku do czarnoskórych, i to rasizm w najgorszym jego wydaniu - z południa Stanów Zjednoczonych. Czyli rzeczy całkowicie nam, europejczykom, nieznanej. Opowieść o cudownym połączeniu ogromnej siły fizycznej z ogromną delikatnością mentalną.

Z kolei "Przerwana lekcja muzyki" zasługuje na pochwałę choćby dlatego (oczywiście, to nie jedyny powód), że jest świetną ekranizacją bardzo kiepskiej książki. Z reguły dzieje się na odwrót.

Cieszę się, że jest tu na forum jeszcze jakiś pasjonat kina:)
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Posty: 4699
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Goku »

Także chcę zobaczyć "Matkę Teresę od kotów", szczególnie po przeczytaniu wywiadu z Mateuszem Kościukiewiczem w ostatnim numerze Filmu.

Z wymienionych przez muchę filmów uwielbiam "Przerwaną lekcję muzyki". A Angelina w tym filmie jest rewelacyjna! Bardzo lubię też "Forresta Gumpa". Pozostałych nie oglądałem :oops:. Niestety, oglądanie seriali pochłania mi tyle czasu, że na filmy już go zazwyczaj nie wystarcza.
Posty: 2113
Rejestracja: 2006-03-23, 22:30
Lokalizacja: daleko

Post autor: Tęczowy »

Goku, to chociaż znajdź czas na "Zieloną milę". Film trwa 3h, ale tak porywa i wciąga, że to coś niesamowitego. I najwięksi twardziele potrafią na tym uronić kilka łez... :) To po prostu obowiązkowa pozycja i musisz obejrzeć! :P

I ja czekam na "Matkę Teresę od kotów". Już sam tytuł jest rzeczywiście genialny, a recenzje są niezwykle zachęcające :)

Strasznie mało osób pisze tu o ulubionych filmach (lub może rzeczywiście, tak jak Tiril napisała "o filmach robiących wrażenie"), a przecież kino ma o wiele większą wartość niż te wszystkie niszowe seriale (które notabene także kochamy, hahah). Piszmy więcej, recenzujmy, zachwalajmy i gańmy :)
Posty: 1358
Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
Lokalizacja: Działdowo

Post autor: kimberly1990 »

Mało osób pisze, a szkoda, bo ja np. oglądam sporo filmów, uwielbiam kino tak samo jak seriale :wink: Ale nie mam się z kim tym podzielić, bo jak piszę tu o jakimś filmie to zazwyczaj bez odzewu ::jezyk::
Ale fajnie, jak się okazuje, że wy - mucha, Goku, Tiril - jednak też lubicie coś więcej zobaczyć na ekranie niż seriale :wink:
mucha331 pisze: -Forrest Gump,
- Zielona Mila,
- Przerwana lekcja muzyki
Oglądałam te 3 filmy i uważam, że są genialne :wink:
Zwłaszcza Forrest i Zielona Mila :wink:
Tom Hanks jest zresztą jednym z moich ulubionych aktorów :zeby:
mucha331 pisze: Z "nowości" polecam przyjemną komedyjkę z niesamowitą jak zwykle Meryl Streep "It's complicated". Rozkoszuję się jej grą aktorską. Fantastyczna jest też w "Wątpliwości".
"It's Complicated" oglądałam wczoraj i faktycznie - bardzo zabawna i przyjemna komedia :zeby: "Wątpliwość", ze względu na moją sympatię i podziw dla Meryl Streep, też widziałam jakiś czas temu, ale choć Meryl zagrała świetnie, film fabularnie mnie nie zachwycił, a momentami wręcz nudził ::jezyk::

Z filmów, które nie należą może do jakiegoś super-ambitnego niekomercyjnego kina, ale mimo wszystko przyjemnie mi się je oglądało, mogę polecić:

:arrow: "Silk" - piękny film z Keirą Knightley i Michael'em Pitt'em; przede wszystkim zachwycają zdjęcia (cudowne krajobrazy), a fabuła, choć momentami może się dłużyć przez brak długich dialogów, ma jednak ukryte "drugie dno" ::ok::
:arrow: "The Last Song" - jeśli ktoś lubi filmy na podstaiwe książek Nicholasa Sparksa, to "Ostatnią piosenkę" powinien dodać do swojej listy :wink: Mnie osobiście się podobał :wink:
:arrow: "Slumdog Millionaire" - w końcu znalazłam czas żeby obejrzeć Oscarowego Slumdoga i wcale się nie dziwię, że został tak hojnie nagrodzony, bo w gruncie rzeczy to niebanalna historia ::ok::
:arrow: "The Prestige" - absolutnie jeden z lepszych filmów, jakie widziałam :!: :: bow ::
:arrow: "Babel" - 3 w 1 i to bardzo fajnie zrealizowane ::ok::
Posty: 2113
Rejestracja: 2006-03-23, 22:30
Lokalizacja: daleko

Post autor: Tęczowy »

kimberly1990 pisze: :arrow: "Slumdog Millionaire" - w końcu znalazłam czas żeby obejrzeć Oscarowego Slumdoga i wcale się nie dziwię, że został tak hojnie nagrodzony, bo w gruncie rzeczy to niebanalna historia ::ok::
:arrow: "The Prestige" - absolutnie jeden z lepszych filmów, jakie widziałam :!: :: bow ::
:arrow: "Babel" - 3 w 1 i to bardzo fajnie zrealizowane ::ok::
Widziałem te 3 pozycje i rzeczywiście, są genialne. "Prestiż" to absolutna śmietanka, aż dziwię się, że zapomniałem o nim wspomnieć ::jezyk::
Slumdog mi się też bardzo podobał, ale do tych "naj naj naj" bym go nie zaliczył.
No i z chęcią obejrzę te dwa filmy podane przez Ciebie Kimberly, których nie widziałem i obiecuję napisać o nich kilka słów :)

Co do "Zielonej mili", to mi się właśnie najbardziej podobała tam kreacja aktorska Tom'a Hanks'a, a niestety nie został on zbytnio za nią doceniony w przeciwieństwie do "Forrest Gump'a", gdzie także był świetny, ale moim zdaniem już nie tak rewelacyjny jak w "Green mile".
Posty: 1358
Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
Lokalizacja: Działdowo

Post autor: kimberly1990 »

Ja w ogóle uważam Toma Hanksa za bardzo dobrego aktora, który sprawdza się w różnych gatunkach filmowych - bo podobał mi się zarówno w romansach typu "Masz wiadomość" i "Bezseność w Seattle" jak i w dramatach typu "Filadelfia" czy też w ekranizacjach książek Dana Browna ("Kod Da Vinci", "Anioły i Demony") ::ok:: :wink:

Co do "Zielonej Mili" to, jak wiemy, jest to film nakręcony na podstawie książki Stephena Kinga ::krzyw:: Oglądaliście więcej ekranizacji na podstawie Kinga? ::chytry::

Ja widziałam jeszcze: "Sekretne Okno" (z Johnnym Deppem w roli głównej), "Misery" i oczywiście "Lśnienie" Kubricka (z genialnym tu Jakiem Nicholsonem :: bow :: ) :twisted:

Najbadziej podobało mi się "Lśnienie" ::krzyw:: Choć trochę różni sie od książki to jest to chyba najstraszniejszy film, jaki kiedykolwiek widziałam ::bojesie:: Co prawda nie ma tam żadnych potworów, kosmitów itd. (zresztą nie preferuję tego rodzaj horrorów ::jezyk:: ), ale fabuła, scenografia i muzyka niesamowicie wjeżdża na psychę ::ke::
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

kimberly1990 pisze:
Oglądaliście więcej ekranizacji na podstawie Kinga?
W moim przypadku to łatwiej wymienić te kingery których nie widziałam, niż te które widziałam:P
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
ODPOWIEDZ