Witam, dawno mnie tu nie było (brak czasu i często ochoty na komentowanie idiotycznych wątków i durnych zachowań w naszym ulubionym dziele filmowym), ale dzisiaj muszę sobie ulać trochę żółci.
Nie znoszę od początku tej podstępnej (Zende), słodkiej żmiji Eryki. Toż to słodko-pierdząca odmiana manipulantki Sheili. Niedaleko pada jabłko od jabłoni, geny tej zbrodniczej paranoiczki zaczynają się budzić w tym małym tłumoku.
Nigdy za Amber nie przepadałam, ale teraz przebaczyłabym jej nawet zarżnięcie Eryki lub Sheili albo obu naraz.
Rickuś jak zwykle durnowata jełopa bez własnego rozumu, prosząca się o manipulowanie sobą - co kto powie to on słucha z otwartą gębą i biedak nigdy nic nie wie co ma zrobić.
Pech Amber już przekracza najśmielsze wyobrazenia - moja znajoma opisuje takie osoby jako "wpisane do dziadowskiej księgi". Co stąpnie to albo w kałużę albo w g..o albo spadnie jej cegła na głowę.
Tak to jest z naszą zwariowaną Amber, chyba już nigdy w życiu nie wyjdzie na prostą.
Adexik przyjacielu, wreszcie mnie dopadło po paru latach i chyba zaczęłam lubić i kibicować Amber. Na Twoje wyszło.
Pozdrawiam Wszystkich noworocznie życząc wytrwałości i cierpliwośći w oglądaniu naszego ulubionego serialu-narkotyku (zawsze wracam tu po odwyku) i nie zwracanie uwagi na durne wątki np. ostatnio nudy z CJ'em, Bridget, Antonio, Kristen itp, nie mówiąc o wysłuchiwaniu mów tej modliszki Eryki i patrzeniu na miny Rickusia.
Dobrze, ze ostatnio oszczędzają nam min Ridżunia.
A więc Szczęśliwego Nowego Roku

Stęskniłam się za Wami.