Ja nie przysłuchiwałem się głosowi matki Erica'i. Ciekaw teraz jestem, czy ona rzeczywiście jest taka demoniczna. Jestem ciekaw, czy ją pokażą.
Całe przyjęcie było trochę dziwne. Prawie każdy prowadził tam jakąś grę. No, może poza dziećmi. Brooke wyraźnie była niezadowolona z tego przyjęcia. Whip i Deacon robili wszystko, by odciągnąć rywala od Brooke. Ale tak to robili, że zwracali na siebie uwagę.

Bridget była dziś najszczęśliwsza pod słońcem, po prostu promieniała.

Aż mi jej żal.
Stephanie była w swoim żywiole. Komenderowała, rozkazywała, kontrolowała.
Ridge nie odpuścił sobie, szalał i wywyższał się. Podejrzewam, że Tony ma wyrzuty sumienia. Chciałby powiedzieć Kristen, co się święci.
Muszę wręcz pochwalić S. Flannery za świetną grę aktorską.
Przypominam, że jutro nie ma premierowych odcinków serialu. Kolejne - w poniedziałek. Proszę komentować w odpowiednim do tego typu tematów, wątku.
