Bo tak powinno się robić. W sprawach swojej rodziny psychiatra nie powinien się udzielać, a już na pewno nie powinien pomagać odwiecznej rywalceDawidek pisze:Taylor najlepiej to pomaga obcym ludziom.
Nie dziwię się Taylor, że się roześmiała w żywe oczy Brooke. Widać, że jest zdesperowana, ale kto by nie był. Jej najgorszy koszmar powraca dużymi krokami, choć była w 100% pewna, że ma już go za sobą. Swego czasu zapłakana Brooke podeszła do Taylor w restauracji obiecując jej, że da spokój Ridgeowi na zawsze. Zatem jak Taylor mogła się nie zdenerwować, po wszystkich przyjacielskich rozmowach z Brooke na temat Thorne'a. Pytam jak?! Nikt nie jest święty, a już na pewno nie Brooke







