Stron akurat jest w Polsce więcej niż terkerów...
--------------------------------------------------------------------------------------
Historia, CD
Dziesięć lat po zakończeniu emisji serialu opowiadań, komiksów i powieści osadzonych w trekowym uniwersum nikt już nie liczył. Było ich za dużo po prostu. Siłą rzeczy pojawił się pomysł na nowy serial. Skompletowano ekipę z niewielkimi tylko zmianami. Jednak, pod wpływem popularności "Gwiezdnych Wojen" (bllleeeeeeeeeeeeeeee) Paramont postanowił stworzyć kinowy film opowiedający opowiadający o przygodach naszych bohaterów. Załoga mocno już zdelelowanego Enterprise rusza w nim ponownie na spotkanie siły pozornie wrogiej ludzkości. Filmów powstało w sumie 10.
Na mały ekran serial powrócił w 1987 r. "Star Trek: The Next Generation" jest prawdopodobnie najbardziej znanym serialem z pod znaku ST. Fabularnie była to kopia TOSa. Powszechnie zyskała znacznie większe uznanie, scenariusze były ciekawe i niewtórne. Z drugiej strony moim zdaniem w całym ST miał najbardziej "płaskie", pozbawione wielowymiarowosci postacie i był najbardziej utopijny (świat bez pieniędzy itd.). Serial skończył się w 1994 r. i jako pierwsza niesoupka miał siedem sezonów.
Potem był jeszcze "Star Trek: Deep Space Nine" (1993-99), przez wielu fanów, np. mnie, uważany za najlepszy trekowy serial, głównie dzięki dokładnemu wycieniowaniu i rozwojowi psychologicznemu postaci i wprowadzeniu ciągłości akcji. Tu każdy odcineknie opowiada osobnej historii, tylko wraz z innymi współbuduje jedną historię. Dziś takich seriali mamy wiele, wtedy był to fenomen. Serialowi zarzucano, że ukazując Federację w stanie najpierw zimnej a potem jak najbardziej gorącej wojny odszedł od ideałów treka. Z drugiej strony
o istnieniu światła wiemy tylko dzięki temu, że jest także ciemność. Mogliśmy się przekonać, jak owe ideały bronią się w skrajnych warunkach.
Następny serial to "Star Trek: Voyager" (1995-2001), znów kopia TOS i TNG, tylko, że statek w pilocie rzuciło na drugą stronę galaktyki. Chodziło o uniknięcie nawiązywania do politycznych wątków z DSN. Serial przez wielu jest uznawany za regres. Było oczywiście sporo dobrych odcinków, ale były też naprawdę złe.
W 2001 r. wielu fanów i dawnych twórców ST uwarzało, że temu uniwersum należy się chwila oddechu. Że po 14 latach nieprzerwanej emisji trzeba dwa, trzy, cztery lata odpocząć. Jednak chęć zysku wygrała... Chcąc przyciągnąć przed ekrany nowych, niekoniecznie znających poprzednie seriale widzów wytwórnia sięgneła po pomysł, który od początku budził wiele kontrowersji. Powstał prequel, serial rozpoczynający się w roku 2151 (TOS to lata 2261-63, TNG i następne to lata 2363 i następne). Serial "Enterprise" okazał się olbrzymim rozczarowaniem. Mniejsza, że statek którym latali bynajmniej nie wyglądał jak sto lat starszy praprzodek tego z TOS. Mniejsza, że w pięć odcinków dostali cały sprzęt, w którego korzystali ich 'potomkwie'. Odcinki były słabe i wtórne wobec poprzednich seriali. W czwartym sezonie radykalna zmiana ekipy pomogła serialowi i znacząco mu się poprawiło. Ale było już za późno. 13 V 2005r. wyemitowano ostatni jak dotąd odcinek Sagi.
Jednak ST żyje. Po pierwsze w sercach fanów na całym świecie

Po drugie żyją jego scenarzyści i są obecni właściwie w każdym z kasowych amerykańskich serial. Po trzecie w odwołaniach i aluzjach w owych innych produkcjach. By nie szukać daleko: jeden z głównych bohaterów "Heroes" jest ostrym trekerem i sporo o tym mówi. Ciekawostką jest fakt, że jego ojca zagrać George Takei, Sulu z oryginalnego serialu. Ponoć nawet ma mu powiedzieć - "Tato, moim bohaterem jest Sulu, nie ty"

Po czwarte - w powieściach, komiksach i... fanserialach kręconych w czasie wonym przez miłośników. Po piąte wreście - w nadziejach na kontynuację...
W Polsce serial nie miał szczęścia. Napierw PRLowska telewizja nie kupiła go całkiem trafnie odczytując w Klingonach aluzję do ZSRR a w Federacji do USA. Potem był, ale o dziwnych porach i kończony nagle w dziwnych momentach. Jest kilka teorii to tłumaczących, może jest zbyt optymistyczny jak dla nas, może fakt, że w przeciwieństwie np. do "Gwiezdnych Wojen" uczy szacunku dla munduru i hierarchii, co niekoniecznie pasuje do naszego narodu.
Niewątpliwie ST przseżywa obecnie kryzys. Ale przecież ludzkość też przeżyła Trzecią Wojnę Światową i otarcie się o samozniszczenie i było jej to potrzebne, by zacząć piąć się do gwiazd...
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle

Zapraszam do dyskusji w
temacie poświęconym temu serialowi 